Śniegu
po pas, mróz trzaskający. Warunki nie zachęcają do
pracy, jednak staram się regularnie jeździć na wszystkich koniach
pozostających pod moją opieką, między innymi na naszych młodych
koniach Lilu i
Oskarze. Uważam, że bardzo ważne jest, by konie rozwijały się zarówno
fizycznie,
jak i psychicznie: zwierzę musi zaufać człowiekowi, by gładko
zaakceptować współpracę
z nim, niemniej wymaganie od niego wysiłku bez zadbania o rozwój mięśni
i
ogólnej kondycji jest niedopuszczalne i prowadzi do nikąd.
Najpierw Lilu i
Oskar przeszli etap pracy na roundpenie: doskonale nauczyli się
zmieniać chody i wydłużać je na głos, zostali także odczuleni na różne
przedmioty w ich otoczeniu: folie, drągi, samochody. W drugim etapie nauczyli
się chodzić z ciężarem jeźdźca na grzbiecie, zatrzymywać się i przechodzić ze
stępa do kłusa i odwrotnie. Początkowo szkoliłam je za pomocą sznurkowych kantarów,
potem delikatnie zaczęłam wprowadzać wędzidło. To dla mnie bardzo ważny etap,
gdyż delikatność i wyczucie przy wprowadzaniu tej pomocy ma ogromny wpływ na
dalszą karierę konia. Staram się na tym etapie minimalizować użycie wędzidła -
po prostu przyzwyczajam "maluchy" do tego, że ono leży w pysku,
natomiast prowadzę je za pomocą dosiadu i łydek, zarówno przy zakrętach jak i
zmianach chodu. Wyjaśnienie dlaczego wędzidło,
a nie kantar sznurkowy pozostawię na później – to bardzo złożony temat
opierający się o zagadnienia z mechaniki ruchu konia.
W pracy z Lilką i Oskarem skupiam się obecnie przede wszystkim na równowadze i
rytmie. Oba konie chodzą w kulbakach, które znakomicie chronią nierozwinięte
jeszcze mięśnie grzbietu. Jeżdżę dużo w półsiadzie, by zwierzaki mogły
swobodnie pracować grzbietem i zadem, a w kłusie dbam, by podczas anglezowania
regularnie zmieniać nogi.
Lilu i Oscar chodzą teraz przede wszystkim w terenie, jeżdżę sama.
Pierwszy
wyjazd w teren na młodym koniu podejmuję bardzo wcześnie - jak tylko
czuję, że zwierzę mi na to pozwoli. To doskonale wpływa na rozwijanie
jego dzielności,
a także wzmacnia więź i zaufanie pomiędzy nami. To wspaniałe uczucie,
te
pierwsze wspólne przygody w terenie. W
panujących obecnie niskich temperaturach długo rozgrzewam konie w stępie, i
często rezygnuję w ogóle z innych chodów, by uniknąć wentylowania ich płuc
mroźnym powietrzem.
Jestem bardzo zadowolona z postępów moich czworonożnych uczniów. Oba konie
chętnie idą naprzód, ufnie pokonując przeszkody. Zdaję sobie sprawę z
odpowiedzialności - to czego na tym etapie szkolenia się nauczą będzie
procentować przez całe ich dorosłe życie. Nic bardziej nie cieszy jak młody
koń, który z chęcią garnie się do wspólnych jazd i pracuje rozluźniony.
fot. Wiktor Wasilewski. Jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia, ale przy -10 stopniach fotografowi chyba trochę drżały ręce :-)
Grudzień
2010 - MATERIAŁY NA TEMAT DOMA VAQUERA
Zgodnie
z planem zamieszczamy pierwsze artykuły na temat Doma Vaquera. Mają one
na razie charakter wstępu, pokrótce charakteryzując ten piękny styl i
jego korzenie. Link do nich znajduje się pod odpowiednio opisanym
przyciskiem, możecie je także znaleźć TUTAJ. Chcielibyśmy jednak podkreślić, że o ile chylimy czoła
przed wspaniałą tradycją jeździecką Hiszpanii, jesteśmy głęboko
przeciwni wykorzystywaniu byków i koni do walki. Na marginesie, a
propos wspomnianej poniżej Anky van Grunven, stosowanie w treningu koni
roll kuru także budzi nasz sprzeciw, niezależnie od wyników sportowych,
jakie można dzięki niemu osiągnąć.
Grudzień
2010 - PARADA JEŹDZIECKA WROCŁAW 2010
Z przyjemnością donoszę, że nasz kolega i ulubiony reiner Lothar König
wziął udział we wspaniałej imprezie, tegorocznej Paradzie Jeździeckiej,
która miała miejsce we Wrocławiu.
Wystąpił w mistrzowskim towarzystwie, gdyż wśród uczestników znaleźli
się między innymi Anky van Grunsven i Lorenzo. Oprócz wykonania
programu ujeżdżeniowego Anky "pożyczyła" konia od Lothara prezentując
elementy reiningu. Nota bene - ona też startuje w tej konkurencji!
Lothar był pod ogromnym wrażeniem jej osoby,
podkreślając skromność, kulturę i wielką klasę mistrzyni.
Zapraszam do galerii zdjęć z Parady autorstwa pani Marty Nowakowskiej,
oto link:
Moje
pierwsze zetknięcie z Doma Vaquera miało
miejsce - o dziwo - podczas pokazów Hippica Varsovia na warszawskim
Służewcu. Byłam członkiem grupy western pod wodzą Alexa Jarmuły i gdy w
wolnej chwili siadłam na widowni miałam szczęście trafić na pokaz
Zbigniewa Hermana, który jechał z garrochą. Wtedy nie wiedziałam, co to
za długa tyczka i do czego służy, ale długo byłam pod wrażeniem etiudy
Zbyszka. Zaczęłam coraz głębiej interesować się tematyką jazdy w tym
stylu, poszukiwać wiedzy na ten temat i... ćwiczyć.
Okazało się, że jazda z "patykiem" to doskonałe
ćwiczenie precyzji prowadzenia konia, dające szerokie
możliwości rozwoju techniki jazdy i wygimnastykowania zwierzaka, ale
przede wszystkim doskonała zabawa! W 2007 r., gdy
przygotowywaliśmy z grupą Dobrowolne Stowarzyszenie Kaskaderów nowy
program z wykorzystaniem ognia, postanowiłam pojechać na Hrabalu etiudę
inspirowaną Doma Vaquera, z garrochą zapaloną na końcu.
Chciałabym podzielić się z Wami moją pasją pisząc na naszej stronie
artykuły na temat jazdy w tym pięknym stylu. W tym celu nawiązałam
bardzo miły kontakt z Peterem Maddison-Greenwell,
Brytyjczykiem specjalizującym się w Doma Vaquera, który obiecał mi
pomóc w zebraniu i redakcji odpowiednich materiałów.
Pozdrawiam gorąco i zapraszam!
Gosia M.
Alejandro Barrionuevo,
La Garrocha,
Appasionata
Gosia
Maciejewska na Ziemowicie,
pokaz DSK, Mierzęcin 2008
Fragment filmu z pokazu DSK na Jeep Cup Poczernin 2007 (Gosia i
Hrabal); cały film
znajduje się na stronie www.kaskaderzykonni.com
Na youtube.com znajdziecie z pewnością wiele innych inspirujących
filmów :-)
Listopad
2010 - ZAPRASZAMY NA NOWY PORTAL INTERNETOWY
Tym
razem parę słów "obok" koni: chcielibyśmy zwrócić Państwa uwagę na
bardzo cenną inicjatywę wyjątkowej osoby, Magdaleny Modlibowskiej,
wspaniałej mamy Leny i Miry, która postanowiła podzielić się swoimi
doświadczeniami w swoim e-booku "Odczarować adopcję". Magda
zapoczątkowała tym samym autorski program, który nazwała "Adoptować po
ludzku". Jej celem jest przybliżenie zarówno praktycznej strony procesu
przysposobienia, jak i emocji towarzyszącym pojawieniu się
dziecka
adopcyjnego w rodzinie. Wspaniała, urzekająca lektura, ujmująca
szczerością i pełna cennych informacji. To książka dla wszystkich!
Zajrzyjcie pod adres:
Trzymamy
kciuki za powodzenie pomysłu Magdy! Prosimy, przekażcie dalej wiadomość
o tej stronie: może ktoś z Waszego otoczenia szuka tego
rodzaju
informacji. Nota bene Magda i jej rodzinka to też "koniarze" :-)
Październik,
listopad 2010 -
BADANIA NAD POZIOMEM STRESU U KONI
W
październiku i listopadzie Wojtek wraz z Moniką Damec wzięli udział
w badaniach nad poziomem stresu u koni w procesie
przygotowania do
pracy pod siodłem za pomocą tzw. metod naturalnych. Pierwsza
trzydniowa sesja miała miejsce w prywatnej stajni hodowlanej Przemyślem
- tam Wojtek pracował siedmioma końmi; następne dwie sesje miały
miejsce w Stadninie Koni w Janowie Podlaskim i każda z nich objęła po
osiem koni, angloarabów i arabów. Zwierzętom założono pulstestery i
badano reakcje na działania trenerów. Praca była niezwykle intensywna,
niemniej stanowiła kolejne źródło bogatych doświadczeń z pracy z
surowymi końmi.
Październik
2010 - POŻEGNANIE LATA
Postanowiliśmy
wraz z naszymi "znajomymi i krewnymi Królika" zamienić tradycyjnego
Hubertusa w pożegnanie lata: uczciliśmy je wspólnym wyjazdem w teren i
bezwstydnym obżarstwem przy blasku jesiennego słońca.
Plan udał się w 100 %, nawet słońce stawiło się w pełnej
krasie.
Piszę te słowa słuchając bębnienia deszczu o parapet. Zostało
nam chyba tylko obżarstwo...
fot. Ewa
Marynowska
17-19
września 2010 - MYŚLĄC O KONIU
Wojtek miał
przyjemność wziąć udział w zawodach "Myśląc o koniu", ktore odbyły się
w Zbrosławicach. Oprócz Wojtka do rywalizacji stanęli: Monika Damec,
Jerzy Sawka i Dariusz Domagała. Zwyciężyła Monika, która ujęła
wszystkich profesjonalnym i "strukturalnym" podejściem do pracy z
młodym koniem, popartym serdeczą komunikacją i otwarciem na zwierzę.
Wojtek wylosował młodziutkiego ogiera o imieniu Rastaman, konia
wrażliwego i o bujnej osobowości. Chłopcy szybko znaleźli wspólny
język: po przebyciu trudnego toru przeszkód Wojtkowi w konkurencji
freestyle udało się skłonić Rastamana do wytarzania się przy nim, co
jest dowodem rozluźnienia i zaufania konia do człowieka w trudnym dla
tak niedoświadczonego zwierzęcia otoczeniu, jak hala pełna ludzi i
dziwnych przedmiotów.
Wojtek wykorzystał w swojej pracy z
Rastamanem własny "system", czy raczej
filozofię komunikacji z koniem opartą z jednej strony na wieloletnim
doświadczeniu, a z drugiej - przede wszystkim - na uważnym, pełnym
szacunku, cierpliwości i ciepła budowaniu więzi z koniem
oraz wrażliwości na stany emocjonalne zwierzęcia. To piękne
doznanie móc obserwować mowę twarzy i ciała młodego konia, który
nabiera zaufania i decyduje się "porozmawiać" z człowiekiem.
W niedzielne przedpołudnie Wojtek zaprezentował także pokaz
tresury i oczywiście pobawił się trochę z ogniem z naszymi
końmi: Ishim i Ziemowitem.
Pragniemy podziękować Organizatorom za zaproszenie i wyrazić
podziw, że zdecydowali się sprostać wyzwaniu, jakim jest stworzenie
trzydniowej, tak nowatorskiej imprezy.
Dziękujemy także pozostałym trenerom, Monice, Darkowi i Jurkowi, za
miłą atmosferę zawodów i za to, że pozostawiając za drzwiami hali
osobiste ambicje postawili w pierwszym rzędzie "myślenie o koniu". To
była przyjemność Was spotkać!
Zapraszamy na relacje filmowe z zawodów autorstwa Marty Gierlińskiej:
Zawody "Myśląc o koniu",
Zbrosławice 2010 REPORTAŻ
autorka: Marta
Gierlińska
Zawody "Myśląc o koniu",
Zbrosławice 2010 FINAŁ
autorka: Marta
Gierlińska
Wrzesień
2010 - ELEONORA PAWŁOWICZ
Otrzymaliśmy bardzo miły mail od Eleonory
Pawłowicz, która jako widz brała udział w zawodach "Myśląc o koniu".
Przy okazji Eleonora przesłała nam link do galerii swoich prac
plastycznych. Jesteśmy oboje, Gosia i Wojtek, pod wrażeniem jej
wyobraźni i wrażliwości oraz rozmaittości technik, w jakich zostały
wykonane prace. Gratulujemy i serdecznie pozdrawiamy!
Galeria Eleonory: www.picasaweb.google.com/operaghostster
21
września 2010 - SPOT REKLAMOWY FUNDACJI TVN
Otrzymaliśmy
właśnie finalną wersję spotu reklamowego Fundacji "Nie jesteś sam", do
którego Wojtek przygotowywał naszego Ziemowita, i
spieszymy podzielić się z Wami
naszą satysfakcją. To przyjemność współtworzyć taki projekt,
zwłaszcza, że z całym sercem podpisujemy się pod jego szczytnym celem.
Spot reklamowy Fundacji TVN "Nie
jesteś sam"
Reżyseria: Maciej Szwabe
Muzyka: Michał Lorenc
Pierwsza
emisja planowana jest w połowie października. Wkrótce mamy nadzieję
otrzymać bogatszą dokumentację fotograficzną z planu, na razie tych
klika zdjęć: